Czy rząd opodatkuje podatkiem dochodowym spółki komandytowe?

W ostatnich dniach mogliśmy usłyszeć o projekcie ustawy, wprowadzającej zmiany m.in. do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne. W ramach założeń ww. projektu rząd zamierza nadać status podatnika podatku dochodowego dla spółek komandytowych. Projekt ma przyczynić się do uszczelnienia i zwiększenia efektywności walki z rajami podatkowymi i unikaniem opodatkowania.

Postulat KAS wysłuchany i przyjęty?

Krajowa Administracja Skarbowa od dłuższego czasu składała postulaty zmian dotyczących spółek komandytowych. Jak wynika z przeprowadzonych analiz, na które się powołuje, spółki komandytowe są często wykorzystywane jako „wehikuł w celu uniknięcia opodatkowywania”. Jest to powrót do pomysłu z 2013 r. Od 1 stycznia 2014 r. objęto bowiem podatkiem dochodowym od osób prawnych spółki komandytowo-akcyjne.

Jaki jest cel objęcia podatkiem CIT spółek komandytowych?

W ocenie rządu takie opodatkowanie nie tylko uszczelni system podatkowy, ale przyczyni się także do weryfikacji prawidłowości rozliczeń CIT przez wspólników spółek jawnych. Przez omawiane opodatkowanie rząd chce:

  • wyeliminować wszelkie wątpliwości interpretacyjne dotyczące limitowania nadwyżki kosztów finansowania dłużnego;
  • wprowadzić obowiązek sporządzania i podawania do publicznej wiadomości polityki podatkowej za dany rok podatkowy przez podatników podatku CIT;
  • rozszerzyć zakres transakcji podlegających weryfikacji pod kątem zgodności z zasadą ceny rynkowej, w szczególności w przypadku gdy rzeczywisty właściciel (beneficial owner) ma siedzibę w tzw. „raju podatkowym” oraz zwiększyć obowiązki dokumentacyjne dla takich transakcji (ceny transferowe).

A to nie wszystko. Sam projekt zmian dot. CIT nakłada 14 nowych rozwiązań.

Jak będzie wyglądało opodatkowanie po wprowadzeniu nowelizacji?

Dotychczas w przypadku spółki komandytowej podatek płaci się tylko raz, od dochodu
z działalności przypadającego na wspólnika. Z założeń do projektu wynika, że spółka stanie się podatnikiem CIT, czyli najpierw zapłaci podatek od swojego dochodu, natomiast potem wspólnicy będą musieli podzielić się z fiskusem swoim zyskiem – podobnie jak w przypadku spółki kapitałowej. W tej przykrej wiadomości dotyczącej podwójnego opodatkowania, rząd daje nam bonus. Projekt zakłada poszerzenie prawa do ryczałtu oraz prawo skorzystania przez znaczną część spółek z 9 proc. CIT.

Jaki podatek zapłaci komandytariusz a jaki komplementariusz?

Podatkiem zostanie objęty dochód osiągnięty przez inwestora czyli komandytariusza. Wspólnik (komplementariusz), który odpowiada majątkiem za działalność przedsięwzięcia odliczy od swojego PIT podatek dochodowy zapłacony przez spółkę. Przychód osiągany przez komandytariuszy ma podlegać opodatkowaniu 19 proc. podatkiem od dywidend, jednak wprowadzone ma być zwolnienie dla zysków wypłacanych komandytariuszom z tytułu udziału w zyskach spółki komandytowej. Wolna od podatku będzie jedynie kwota stanowiącą 50 proc. przychodów uzyskanych z tytułu udziału w zyskach w spółce komandytowej. Zwolnienie to będzie dalej ograniczone do kwoty 60.000 zł przychodu przypadającego na jedną spółkę komandytową. Pozostała kwota będzie podlegać po raz drugi opodatkowaniu. Ponadto w przypadku spółek komandytowych, w których powiązania między wspólnikami nie wskazują na „optymalizacyjny cel” ich utworzenia, przewiduje się wprowadzenie zwolnienia
z opodatkowania podatkiem dochodowym przychodów komandytariuszy takich spółek.

Czy nowy wymiar podatku CIT rzeczywiście będzie korzystny dla przedsiębiorców, czy tylko podwyższy dochody budżetu państwa?

Analizując fakt, iż projekt pojawia się równocześnie z projektem wprowadzenia estońskiego CIT miałoby się wrażenie, że rząd rzeczywiście chce zatrzymać środki w spółkach i zachęcić do ich inwestowania. Jednakże można dopatrzyć się braku spójności w przygotowywaniu przepisów. W mojej opinii jednak, rząd skupia się na zwiększeniu wpływów do budżetu państwa. Dowód potwierdzający moją tezę znajdziemy w projekcie nowelizacji. Mianowicie komplementariusz spółki będzie uprawniony do pomniejszenia podatku od dywidendy
o zapłacony przez spółkę komandytową podatek CIT, w takiej proporcji w jakie komplementariusz uczestniczy w zyskach tej spółki. Tym samym jeżeli spółka komandytowa będzie miała status małego podatnika to zapłaci podatek CIT 9 proc. - w momencie wypłaty zysku, komplementariusz będzie musiał dopłacić efektywnie 10 proc., tak by poziom opodatkowania wyrównał do poziomu 19 proc. Jeżeli natomiast spółka będzie rozliczać CIT według normalnej stawki, komplementariusz nie dopłaci podatku.
Takie rozwiązanie będzie możliwe jeżeli zyski zostaną wypłacone komplementariuszowi w ciągu 5 lat, co w mojej ocenie nie będzie zachęcało do inwestowania posiadanego kapitału. Dlatego należy zwrócić uwagę, że w tym momencie pojawia się sprzeczność między założeniami ww. projektu z projektem wprowadzającym tzw. „estoński CIT”.

Na koniec trochę danych w liczbach:

Z danych MF wynika, że w 2013 r. liczba spółek komandytowo-akcyjnych wynosiła 5 709, po czym w 2019 r. ta liczba spadła do 3 700, przy czym warto wskazać, że aktywnie na rynku działa jedynie połowa z nich. Natomiast spółki komandytowe w ostatnich latach stały się drugim najpopularniejszym typem spółek prawa handlowego. W 2019 r. na rynku działało aż 40 587 spółek. Czy po nałożeniu na nie opodatkowania CIT również odnotujemy spadek ich liczby z rynku?

Niewątpliwie, czas w jakim pojawia się projekt, nie wpływa korzystnie na właścicieli spółek komandytowych. Pojawienie się informacji o zmianach w ustawach na kilka miesięcy przed planowanym wejściem w życie nowych przepisów, plus trudny okres związany z pandemią koronawirusa, może spowodować trudności w przystosowaniu się do nowej sytuacji właścicieli spółek komandytowych.

Daniel Królak
Kancelaria Wyrzykowscy